Zrozumieć windykatora: wywiad z ekspertem, który przeszedł na drugą stronę
Konsultacje dla osób w pętli kredytowej to jedna z kluczowych usług serwisu Windykowani.pl. Abyś mógł/mogła zrozumieć, na czym polega realna pomoc, porozmawialiśmy z osobą, która zna branżę od podszewki. Przedstawiamy wywiad z naszym Specjalistą ds. Oddłużania, Aleksandrem Wojneckim – człowiekiem, który przez lata pracował jako zawodowy windykator, a dziś wykorzystuje tę wiedzę, by pomagać zadłużonym.
O strachu, mitach i psychologii, czyli dlaczego boisz się windykatorów
Redakcja: Czego najbardziej oczekują klienci, z którymi spotykasz się podczas indywidualnych konsultacji?
Aleksander Wojnecki: Przede wszystkim są złaknieni wiedzy, której im brakuje. Sytuacja, w jakiej się znaleźli, zmusza ich do poruszania się po zupełnie nowym, nieznanym terenie, co jest źródłem ogromnego stresu. Bo tej wiedzy, niestety, nie ma skąd czerpać. Trafiają więc do internetu, na fora tematyczne, a to, co tam znajdują, często tylko potęguje ich lęk. Dlatego moim pierwszym zadaniem jest weryfikacja tych strasznych rzeczy, które wyczytali, i oddzielenie ich od rzeczywistości.
Redakcja: I jak te internetowe opowieści mają się do prawdy?
Aleksander Wojnecki: Są to historie tak oderwane od rzeczywistości, że aż trudno uwierzyć, że dorośli ludzie w nie wierzą. Ale Ty, będąc w kryzysie i pod presją, stajesz się podatny na sugestie i zaczynasz traktować te bzdury jako realne zagrożenie. W swojej praktyce słyszałem setki pytań opartych na tych mitach: czy prawdą jest, że windykator może odebrać dzieci? Czy może wejść do domu i zabrać komputer lub telewizor? Czy wezwie policję, gdy nie otworzę drzwi? Czy poinformuje pracodawcę o długu? Dla kogoś, kto zna zasady, te pytania brzmią absurdalnie. Ale dla Ciebie mogą być one źródłem prawdziwego koszmaru.
O uprawnieniach i strategii, czyli jak przejąć kontrolę
Redakcja: Co jeszcze, poza mitami o windykacji, spędza sen z powiek Twoim klientom?
Aleksander Wojnecki: Zdecydowanie kwestie związane z komornikiem i relacją z pracodawcą. Ludzie panicznie boją się, że firma dowie się o ich problemach finansowych. Drugi wielki lęk to komornik i wizja utraty całego majątku. Oba te strachy również są podsycane przez półprawdy i mity krążące w internecie.
Redakcja: Jak w takim razie pomagasz? Jak realnie wprowadzasz ten spokój?
Aleksander Wojnecki: Przede wszystkim wprowadzam spokój poprzez rzetelne wyjaśnienie Ci, jak naprawdę wygląda windykacja, a jak egzekucja komornicza. Każda osoba, z którą pracuję, otrzymuje Poradnik Antywindykacyjny, którego jestem współautorem. To pozwala, abyś po spotkaniu, na spokojnie utrwalił/utrwaliła tę wiedzę. Celem jest nauczenie Cię, jak kierować rozmową z windykatorem, aby nie stać się jego ofiarą. Chodzi o to, abyś wiedział/wiedziała, co zrobić, by dla windykatora sama myśl o konieczności zadzwonienia do Ciebie była myślą nieprzyjemną i niekomfortową. Zmienia się cała dynamika, a strach znika, bo pojawia się zrozumienie. Nikt bowiem nie obroni Cię przed windykacją lepiej niż były zawodowy windykator.
[Komentarz Redakcji 2025]: Warto podkreślić, że dziś ustanowienie pełnomocnictwa, o którym wspomina Aleksander, jest kluczowym elementem profesjonalnego oddłużania. Kancelaria prawna, bazując na takim dokumencie, formalnie przejmuje na siebie cały kontakt z wierzycielami. W świetle prawa i etyki branżowej, kończy to możliwość nękania Cię telefonami czy wizytami, przenosząc cały spór na profesjonalny, merytoryczny poziom prawny.
O wychodzeniu z długów, czyli o procesie i nastawieniu
Redakcja: A czego, poza wiedzą o windykacji, oczekujesz od klientów podczas takiego spotkania?
Aleksander Wojnecki: Najważniejszym celem mojej wizyty jest pomoc w znalezieniu realnego wyjścia z Twoich problemów finansowych. Dlatego większa część spotkania, które trwa minimum cztery godziny, to praca analityczna. Musimy przeanalizować Twoją sytuację i rozważyć kilka możliwych scenariuszy działania, aby wybrać ten najlepszy. Najlepszy sposób na wyjście z długów to taki, który jest nie tylko skuteczny, ale przede wszystkim możliwy do udźwignięcia przez Ciebie w całym, często długim, okresie wychodzenia z pętli.
Redakcja: Wspomniałeś o „udźwignięciu” procesu. Co masz na myśli?
Aleksander Wojnecki: Głównie ciężar psychiczny. Jeśli realnie chcesz wyjść z długów, często musisz przemeblować całe swoje życie – zmienić pracę, nawyki, styl życia. Musisz uporać się z presją otoczenia. Nierzadko cała rodzina jest zaangażowana w ten proces i jest to ogromna próba dla związku. Obserwuję, z wielkim żalem, że dla wielu rodzin to piekło długów kończy się rozpadem. Dlatego tak ważne jest, aby plan oddłużeniowy był realistyczny i uwzględniał te ludzkie, pozafinansowe aspekty.
Redakcja: Jakie nastawienie mają osoby, z którymi pracujesz najlepiej?
Aleksander Wojnecki: Klienci, którzy decydują się na takie spotkanie, są z reguły osobami już ukierunkowanymi na rozwiązanie problemu. Rozumieją, że proces wychodzenia z długów potrwa i nie oczekują cudów. Ale nawet oni często są zaskoczeni, gdy przygotowany scenariusz pokazuje, że kłopoty mogą skończyć się szybciej i łatwiej, niż zakładali. Z drugiej strony, największą pułapką, w jaką możesz wpaść, jest postawa roszczeniowa i myślenie, że rozwiązaniem Twojego problemu z długami jest… kolejny kredyt. To droga donikąd.
O misji, czyli o tym, co jest najważniejsze w tej pracy
Redakcja: Na koniec, co jest dla Ciebie najbardziej pozytywnego w tym, co robisz?
Aleksander Wojnecki: Są chwile, które sprawiają, że nie jest to praca, a rodzaj misji. Na przykład łzy kobiety, która dziś dziękuje za przywrócenie sensu życia, a wczoraj była na skraju załamania. Zobaczyć po kilku miesiącach spokojną, uśmiechniętą klientkę, która w dniu spotkania była rozdygotanym kłębkiem nerwów na proszkach uspokajających, to jak dać komuś drugie życie. Moja praca to głoszenie dobrej nowiny – że z wielu pętli kredytowych naprawdę można wyjść, często w sposób zaskakująco prosty. Ogromną radością jest wyjść z domu klienta ze świadomością, że ta wizyta zmieniła jego życie. Że jutro wstanie i po raz pierwszy od wielu miesięcy uśmiechnie się do dzieci. Że zamiast pogrążać się w marazmie, rozpocznie realną walkę o przyszłość bez długów.
