windykator-puka-do-drzwi-dluznika

Nękanie i zastraszanie przez firmę windykacyjną. Gdzie kończy się windykacja, a zaczyna przestępstwo?

Teoria to jedno, ale życie pisze najbrutalniejsze scenariusze. Do naszej redakcji trafiają setki listów, które łączy jeden mianownik: paraliżujący strach przed windykatorem, który wykorzystuje niewiedzę dłużnika. Zamiast cytować suche przepisy, przeanalizujemy trzy autentyczne historie naszych czytelników. Pokażemy, gdzie popełnili błąd i damy gotową instrukcję, jak jednym zdaniem lub pismem zamknąć usta agresywnemu rozmówcy.

Robert i pułapka „dobrego windykatora”

Oto list Pana Roberta, który wpadł w klasyczną pułapkę psychologiczną.

„Czytam na Państwa stronie informacje na temat firmy windykacyjnej K. i Banku – włos staje mi na głowie. (…) Doszło w końcu do tego, że jestem niewypłacalny. Wpłacam po kilka stówek na tydzień, ale to i tak mało. Bank przekazał sprawę do firmy windykacyjnej K. i zaczął się horror… Telefony przez cały dzień, spamowanie poczty e-mail, SMS za SMSem… Po rozmowie z niejakim windykatorem terenowym podobno doszliśmy do kompromisu i obiecał, że wstawi się za mną u K. i nagabywanie się skończy, prosząc mnie, żebym wpłacał cokolwiek co jakiś czas. Niestety, nic z tych obietnic nie wyszło. Dalej jestem zasypywany SPAMem na telefon oraz e-mail, telefony w różnych godzinach niemal codziennie. Jak już odbiorę, to jestem wręcz zmuszany do wpłaty podniesionym, chamskim tonem i straszony windykacją terenową na mój koszt oraz rekomendacją dotyczącą wypowiedzenia umowy wysłaną do banku. Czyli krótko: albo wpłacam 2 tyś dziś, albo firma K. występuje do banku z informacją, żeby wypowiedzieli mi umowę. Co mam robić?”

Diagnoza: Dlaczego Robert przegrywa?

Robert popełnił grzech pierworodny dłużnika: uwierzył windykatorowi na słowo. „Terenowy”, który obiecał, że się „wstawi”, zastosował podręcznikową technikę manipulacji. On nie ma żadnej mocy sprawczej. Jego zadaniem jest wyciągnięcie pieniędzy tu i teraz.

Robert płaci „haracz” (kilka stówek bez papieru), myśląc, że kupuje sobie spokój. W rzeczywistości sygnał dla firmy windykacyjnej jest jasny: „Ten klient się boi i ma pieniądze. Dociskajcie go mocniej, to zapłaci więcej”. Dlatego telefony nie milkną.

ROZWIĄZANIE: Co Robert musi zrobić natychmiast?

1. Zakręć kurek z pieniędzmi wpłacanymi „na gębę”.
Przestań wpłacać cokolwiek, dopóki nie dostaniesz ugody na piśmie. Twoje wpłaty są teraz księgowane na poczet odsetek i kosztów windykacji, a dług główny stoi w miejscu. Powiedz twardo: „Żadnej wpłaty więcej, dopóki nie otrzymam podpisanego porozumienia z harmonogramem spłat na maila”.

2. Zdemaskuj kłamstwo o „wypowiedzeniu umowy”.
Windykator straszy, że „wystąpi do banku o wypowiedzenie umowy”? To bzdura. Firma windykacyjna to tylko pośrednik (często zewnętrzny call center). Nie mają wpływu na procedury bankowe. Decyzję podejmuje algorytm w centrali banku, a nie krzykacz z telefonu.

3. Użyj „atomówki” z ZPF.
Firma „K.” (jak większość dużych graczy) należy do Związku Przedsiębiorstw Finansowych. Agresywny ton i kłamstwa to naruszenie ich kodeksu. Przy następnym telefonie powiedz:
„Pana ton i wprowadzanie mnie w błąd co do skutków prawnych (wypowiedzenie umowy) narusza § 75 Zasad Dobrych Praktyk ZPF. Rozmowa jest nagrywana. Oczekuję natychmiastowego zaprzestania nękania, w przeciwnym razie wysyłam skargę do Komisji Etyki ZPF oraz zawiadomienie o uporczywym nękaniu (art. 190a KK) na Policję.”


Mężczyzna wskazuje na zegarek z powodu późnej pory

Agata i strach przed „wizytą o 20:30”

Pani Agata padła ofiarą własnej dobroci (pożyczka dla kogoś), a teraz jest ofiarą terroru psychicznego. Oto jej wołanie o pomoc:

„Dzisiaj dzwoniła do mnie firma windykacyjna A. i pani, z którą rozmawiałam, tak ze mną przeprowadziła rozmowę, że aż strach wyjść. Do dzisiaj do godziny 20.30 mam spłacić całą kwotę, jest to 1300 złotych. Jeśli tego nie zrobię, pojawi się windykacja terenowa. Bardzo proszę o pomoc w powstrzymaniu tego. Prosiłam, aby się wstrzymali do poniedziałku, gdyż spłacę to, lecz pani nie chciała słuchać i traktowała mnie jak psa.”

Diagnoza: Kobieta zastraszona blefem

Agata boi się wyjść z domu, bo uwierzyła w ultimatum: „20:30 albo wjazd na chatę”. To kłamstwo. Żadna firma windykacyjna nie wysyła inspektora w 4 godziny po rozmowie telefonicznej. To logistycznie niemożliwe. To tylko skrypt, który ma wywołać panikę i zmusić do pożyczenia pieniędzy „od rodziny” byle zdążyć przed godziną zero.

ROZWIĄZANIE: Jak zgasić ten pożar?

1. Zrozum: Oni nie przyjadą.
Windykatorzy terenowi to rzadkość (koszty paliwa, etatu). W przypadku długu 1300 zł wysłanie pracownika w teren jest nieopłacalne. Groźba „będę o 20:30” to tani chwyt psychologiczny.

2. Nawet jeśli przyjadą – co z tego?
Musisz zapamiętać jedno porównanie: Windykator ma takie same prawa jak dostawca pizzy albo Twój sąsiad.
Czy wpuściłabyś do domu agresywnego sąsiada, który żąda pieniędzy? Nie. Tak samo nie wpuszczasz windykatora.
Chronią Cię twarde przepisy:

  • Mir domowy (Art. 193 KK): Jeśli powiesz „proszę wyjść” lub „nie otwieram”, a on będzie dobijał się do drzwi – dzwonisz na Policję (997/112). Zgłaszasz agresywnego mężczyznę, który próbuje włamać się do mieszkania. Policja przyjeżdża błyskawicznie.
  • Etyka ZPF (§ 57): Jeśli ktoś nachodzi Cię po 21:00 lub w straszy „ekipą”, łamie zasady branżowe.

3. Utnij rozmowę.
Nie tłumacz się, że „ktoś Cię zawiódł”. Windykatora to nie obchodzi. Jeśli traktuje Cię „jak psa”, rozłączasz się. Masz prawo do godności. Nie odbieraj kolejnych telefonów tego dnia. Zainstaluj aplikację „Odebrać telefon?” i zablokuj numer. Nic złego się nie stanie do poniedziałku.


Danuta i nękanie za grosze

Pani Danuta ma problem ze spornym długiem (opłaty bankowe), którego nie uznaje. Mimo to windykacja atakuje.

„Firma windykacyjna przesyła mi maile i SMS, dzwoni uparcie. Wczoraj Pani z tej firmy powiedziała, że wpiszą mój dług 132 zł do KRD i wyślą mi pracownika terenowego. (…) Wiadomości z tej firmy przychodzą minuta po minucie.”

Diagnoza: Stalking i próba wyłudzenia

To, co spotyka Panią Danutę, to nie windykacja. To stalking (uporczywe nękanie). Telefony „minuta po minucie” to dowód dla prokuratury. Dodatkowo windykator kłamie w sprawie KRD, licząc na nieznajomość przepisów przez dłużnika.

ROZWIĄZANIE: Kontratak prawny

  1. Kłamstwo o KRD
    Pani Danuto, windykator kłamie w żywe oczy. Zgodnie z ustawą o BIG, aby wpisać konsumenta do rejestru dłużników (KRD, ERIF, BIG InfoMonitor), muszą być spełnione łącznie trzy warunki:
  • Dług musi wynosić min. 200 zł. Pani ma 132 zł.
  • Dług musi być wymagalny od co najmniej 30 dni.
  • Musi minąć miesiąc od wysłania listem poleconym wezwania z ostrzeżeniem o wpisie.

Straszenie wpisem przy kwocie 132 zł to naruszenie § 75 pkt 6 Zasad Dobrych Praktyk ZPF (przedstawianie nieprawdziwych danych o statusie długu).

2. Skarga do UOKiK i ZPF.
Ponieważ dług jest sporny, a metody bandyckie – napisz skargę. Firma windykacyjna nie jest sądem. Jeśli kwestionujesz dług, powinni skierować sprawę do sądu cywilnego, a nie nękać Cię telefonami. Takie działanie narusza zbiorowe interesy konsumentów.

Podsumowanie: nie bądź ofiarą

Te trzy historie pokazują jedno: windykatorzy żerują na strachu. Kiedy jednak znasz swoje prawa – czar pryska.

  • Dla Roberta: Nie płać bez papieru.
  • Dla Agaty: Nie wpuszczaj do domu. To Twój zamek.
  • Dla Danuty: Za 132 zł nikt Cię nie wpisze do KRD. Zgłoś nękanie.

Wiedza to jedyna broń, której potrzebujesz. Oni mają skrypty i słuchawki. Ty masz prawo, Komisję Etyki ZPF, a w osteczności policję po swojej stronie.

Więcej praktycznych porad

2 komentarze

  1. Nie jestem w stanie spłacać wszystkich wierzycieli więc napisałem firmom windykacyjnym by oddali sprawę do sądu ale nawet nie zareagowali na moje pismo. Straszą, że płacąc komorne faworyzuje ADM i że za to można iść do więzienia. Jestem emerytem w bardzo podeszłym wieku

  2. dzień dobry, mam problem z Kaczmarskim ,dzwonią do mnie po 20-50 razy dziennie ,czy mogę prosić e mail gdzie mogę się skontaktować w przypadku pomocy jak sobie z nimi poradzić .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *