Nachodzi mnie windykator firmy pożyczkowej

( 21 Votes )

clockWitam,
poniżej spróbuję krótko opisać swoją sytuację: W zeszłym roku w listopadzie zaciągnęłam pożyczkę w firmie pozyczkowej ok.7000 ( rata 450 na 36 miesięcy). Spłacałam dopóki miałam mozliwości finansowe ( po wypowiedzenieu umowy żądają ode mnie ponad 14000zł). Od kwietnia nie spłacam pożyczki. Firma wypowiedziała mi umowę. Jakiś czas temu było dwóch Panów do mnie, było to dokładnie 13.04.2017. zadzwonili domofonem do mojej sąsiadki ( nie było mnie w domu) informując, że mają dla mnie awizo.

Sąsiadka wpuściła ich do bramy. Zostawili mi wiadomość ale kartkę naklejoną na drzwiach. Dobrze , że sąsiadka wychodziła na zakupy i nie wiele myśląc zrobiła zdjęcie i wysłała je do mnie następnie zerwała kartkę i włożyła do skrzynki. Była też wizyta jakiegoś Pana ale nie otworzyłam drzwi , bo nie znałam tej osoby wiec tylko mogę się domyślić , że to był windykator. Nie otwierałam ale byłam w domu , walił w te drzwi jakby się paliło a następnie złapał za klapkę. Na szczęscie drzwi zamykam na zamek. w dniu 01.06.2017 pojawił się windykator terenowy z firmy pozyczkowej wylegitymował się i siłą perswazji psychicznej usiłował wyciągnąć ode mnie informacje kiedy dokonam spłaty całości zadłużenia. Odpowiedziałam, że nie mam takiej kwoty i jak mi pozwoli sytacja finansowa to będę spłacać tyle ile będę mogła. Nie, on żądał deklaracji spłaty całosći zadłużenia. Powiedziałam, że nie mam środków i nie będę w tej sprawie z nim rozmowiać i poprosiłam aby oddalił się bo nie mam mu już nic do powiedzenia. Wyobraźcie sobie Państwo , że czułam się bardzo osaczona, bo chciałam wrócić do mieszkania a on za mną do bramy i kiedy spłacę i kiedy spłacę. Byłam na tyle zdenerwowana , że udałam się na Policję, niestety nie przyjeli ode mnie zgłoszenia, ponieważ nie było gróźb karalnych i Pan nie wkroczył do mjego mieszkania bez zaproszenia. Wróciłam do domu trochę zawiedziona.

 

W załączeniu przesyłam zdjęcie kartki pozostawionej na drzwiach. Pan z firmy pożyczkowej nazywał się Tomasz B. i jego numer telefonu jest inny niż na kartce z drzwi 737 xxxxx05.

W dniu 13.05.2017 z nr z kartki tj. 692 xxx68 dostałam smsa o treści:

"Nie ma mowy o nachodzeniu poki jest pani klientem firmy pożyczkowej . Nawiazujac z nami umowe wlasnorecznym podpisem wyrazila pani zgode na wizyty, rowniez w mesju pracy. Unikabuw oraz pani zachowanie swiadczy o mozliwosci popelnienia przez pania przetepstwa."

Powyższego smsa zacytowałam dosłownie.

Pan Tomasz B. (ten drugi windykator) skutecznie chce "zatruć " mi życie. Dzwoni do mnie i pisze smsy "odgrażając"się , że przyjedzie do mnie na adres, co dziwne zapowiedział się na czwartek 15.06.2107 ( Boże Ciało- święto). Odpisałam, że to jest święto. Pan B. odpisał ,że będzie w takim razie w piątek albo w sobote no chyba , że sama do niego zadzwonię. Odpisałam, że nie mam mu nic do dodania a każda jego kolejna wizyta będzie traktowana przeze mnie jako nękanie.

Każde moje słowo odmawiające jakiejkolwiek rozmowy jest puszczane mimo uszu. Czuję się trochę zaszczuta i poniekąd zastraszona

Oczywiście zdaję sobie sprawę , że spłata zadłużenia zakończyłaby tą btalię ale ja poprostu nie mam na to środków. Nie mam pojęcia już co robić czuję się w pewien sposób nękana i zaszczuta psychicznie a chyba o to im chodzi.

Nie mogę spać , jestem wyczerpana psychicznie, boję się nawet siedzieć we własnym domu co jest też odczuwalne przez mojego 6 letniego synka.

Proszę o pomoc.

ODPOWIEDŹ REDAKCJI SERWISU WINDYKOWANI.PL

Szanowna Pani.

Wyjątkowo będzie to odpowiedź oparta nie o paragrafy, ale realia życiowe. Paragrafy, jak Pani sama zauważyła, często tylko w praktyce pozwalają bronić się przed windykatorem skutecznie utrudniającym normalną egzystencję. Państwo nie chroni dłużników, wychodząc zapewne z założenia, iż windykator nie łamiąc prawa po prostu wykonuje swoją pracę.

W Pani opowieści był jeden moment, gdy windykator popełnił znaczący błąd. Oklejenie drzwi. Gdyby sąsiadka nie wyświadczyła Pani niedźwiedziej przysługi, wówczas mogłaby Pani skorzystać z ochrony Państwa, która w takich sytuacjach należy się z urzędu. Bardzo przystępnie opisane jest to w artykule o oklejaniu drzwi przez windykatorów i konsekwencjach prawnych jakie z tego tytułu im grożą:

http://mamdlugi.pl/porady/firma-windykacyjna-okleja-drzwi

W sytuacji, w jakiej jest Pani obecnie nie sposób liczyć na jakąkolwiek ochronę inną niż zapewnioną samodzielnie. Windykator, który Panią nachodzi, jest wg opisu niezwykle natrętny i wykorzystuje fakt bezbronności kobiety i jej strachu.

Pani obroną musi być zatem męska ręka. Czyli to, czego boi się windykator.

W pierwszej kolejności musi Pani znaleźć taką rękę. Najlepiej 4 ręce, czyli 2 mężczyzn. Oczywiście im bardziej postawnych tym lepiej. Ale może być to na przykład mąż znajomej - policjant czy też ktoś z rodziny, kto poradzi sobie w zaistniałej sytuacji.

Po znalezieniu pełnomocników (bo tak możemy ich nazywać) umawia się Pani z windykatorem w mieszkaniu. Oczywiście wcześniej przychodzą tam Pani wybawiciele. Po wejściu windykatora nakazuje mu Pani okazanie pełnomocnictwa, na podstawie którego działa. Ponieważ pełnomocnictwo ważne jest wyłącznie z dowodem osobistym, musi on okazać swój dokument tożsamości. W sposób umożliwiający weryfikację danych. W praktyce - ich zapisanie.

Danych - to słowo kluczowe  w tym rozwiązaniu. Pani wchodzi bowiem w posiadanie danych windykatora. Wie Pani o nim dużo, zna Pani adres, PESEL i ....i to wystarczy, aby poczuł się bardzo niekomfortowo. Obdarty ze swojej intymności i anonimowości nie będzie już "kozakiem" w Pani domu.

Teraz wystarczy, aby Pani pełnomocnicy delikatnie (zaznaczam delikatnie, bez siniaków) uświadomili windykatorowi, iż jest Pani pod ich opieką. I mając jego adres oni również mogą złożyć mu wizytę. W składzie na potrzeby wizyty powiększonym o bywalców miejscowej siłowni.

Nie ma chyba windykatora, który mając w perspektywie rewanż polegający na tym samym, co on robi, zdecydował się narażać swoją rodzinę na wizyty Pani pełnomocników. I po prostu przestanie Panią nachodzić. Zwyczajnie odpuści, gdyż nawet jeśli jest ciemną windykacyjną masą bez zasad i szacunku do kobiet, to na pewno nie jest idiotą. Do tego stopnia, aby za czyjeś (firmy pożyczkowej) pieniądze ryzykować swoją prywatnością.

Mam nadzieję, że ta niestandardowa rada pomoże Pani w trudnym okresie. Oczywiście proszę pamiętać, ze długi trzeba spłacić. Przy czym, jeśli ma Pani podejrzenie, iż padła Pani ofiarą lichwiarzy, to dobrze byłoby doprowadzić do rozpatrzenia pozwu przez sąd. W obecnej sytuacji prawno - politycznej sądy nagminnie uznają takie umowy jak Pani umowa pożyczki za nieważne. I zasądzają spłatę w wysokości kwoty kapitału + ustawowych odsetek. Zaliczając wszystkie dotychczasowe spłaty na rzecz tegoż zobowiązania. Może się zatem okazać, że Pani już nie ma długu. Dlatego warto jest pozwolić sobie pomóc sądowi. Sądy w takich sprawach naprawdę stają murem za pożyczkobiorcą tępiąc lichwę. A korzystny dla Pani wyrok sądu oznaczać będzie kres kłopotów. Życzę zatem powodzenia w walce z windykacją.

Pamiętaj. Artykuł nie stanowi interpretacji prawnej, porady, ani nie jest opinią prawną. Materiały są dostępne nieodpłatnie, a ich zamieszczenie ma jedynie cel informacyjny oraz wyjątkowo doszkalający. Właściciel portalu podejmuje wszelkie działania w celu umieszczania na stronie informacji bieżących, zupełnych i prawdziwych. Właściciel nie ponosi żadnej odpowiedzialności za rezultaty działań podjętych w oparciu o zamieszczone na stronie informacje, ani też za ewentualne braki, nieścisłości lub pomyłki w zamieszczonych materiałach.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Kontakt

Mecenatura RP sp. z o.o.
ul. Warszawska 40/2a
40-008 Katowice
NIP: 9542804573, REGON: 383373483
Zarejestrowana pod nr KRS 0000786018 w Sądzie Rejonowym Katowice-Wschód w Katowicach, wydział VIII gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego
Kapitał zakładowy 5 000 zł
email: kontakt@windykowani.pl

więcej...