Wypowiedzenie przez bank umowy kredytu – jak to cofnąć, zanim wejdzie komornik?
Odebrałeś list polecony. Tytuł: „Wypowiedzenie umowy kredytu”. Treść: Masz 30 dni na spłatę całej kwoty. 100 tysięcy, może 300 tysięcy. Oczywiście, że nie masz tych pieniędzy – gdybyś miał, spłacałbyś raty. W tym momencie większość dłużników popełnia błąd, który kosztuje ich majątek: albo wpadają w panikę i chowają głowę w piasek, albo zaczynają wpłacać „po trochu”, myśląc, że udobruchają bank.
Jako praktyk z 25-letnim stażem mówię Ci wprost: obie te strategie prowadzą donikąd. Wypowiedzenie umowy przez bank opiera się zasadach Kodeksu Cywilnego i Prawa Bankowego. Albo znasz te zasady i wykorzystasz je do cofnięcia decyzji banku, albo system Cię zmieli.
Oto, co naprawdę dzieje się po odebraniu tego listu i jak wykorzystać tzw. „okres martwy”, by wrócić do gry.
FAZA 1: ZROZUMIEĆ SWOJĄ SYTUACJĘ
Mit 1: „Komornik wejdzie jutro”
Ludzie pytają mnie: „Ile mam czasu od wypowiedzenia do komornika?”. Odpowiedź brzmi: Masz od 15 do 25 miesięcy. To jest Twój złoty czas.
Po upływie 30-dniowego okresu wypowiedzenia Twój dług staje się „wymagalny”. To prawnicze określenie na: „Oddawaj wszystko teraz”. Ale bank nie może sam zająć Twojego konta (BTE nie istnieje od 2015 roku). Musi złożyć pozew do sądu, czekać na nakaz zapłaty, potem na klauzulę wykonalności. Dopóki sąd nie przybije pieczątki na nakazie – komornik nie ma prawa się do Ciebie zbliżyć.
Wielu dłużników po wypowiedzeniu przez bank umowy wpada w panikę i myśli, że chwilę po wypowiedzeniu umowy pojawi się komornik. Wypowiedzenie przez bank umowy kredytu oznacza tylko tyle, że bank może rozpocząć procedurę uzyskiwania nakazu zapłaty. Może, ale wcale nie musi. Bank doskonale wie, że przeciętny dłużnik wykorzysta możliwość obrony w EPU (czyli instytucję sprzeciwu od nakazu zapłaty), a tym samym zmusi bank do przeprowadzenia pełnej procedury w oparciu o sąd rejonowy. Co trwa (wliczając w to etap EPU) kilkanaście, a w dużych miastach nawet kilkadziesiąt miesięcy.
Dlatego też, tutaj może Cię zaskoczę, ale najczęściej bank w ogóle nie pójdzie do sądu. Sprzeda dług, aby pozbyć się problemu. To jest dla Ciebie ogromna szansa, o której napiszę szerzej na końcu. Na razie skupmy się jednak na tym, jak rozumuje przeciętny dłużnik banku, który otrzymał wypowiedzenie umowy kredytu. To ważne, gdyż bank chce, aby myślał stereotypowo.
Im mniej szablonowo myślisz, tym większe masz szansę wykaraskać się z tarapatów. Dlatego zapoznaj się z mitami, aby nie wpaść w ich pułapkę.
Mit 2: „Będę wpłacał starą ratę (albo chociaż 500 zł), to bank zobaczy dobrą wolę i da mi spokój”
To jest moment, w którym musisz wyłączyć emocje, a włączyć kalkulator. Wpłacanie drobnych kwot po wypowiedzeniu umowy to nie jest „dobra wola”. To finansowe samobójstwo.
Dlaczego? Bo w chwili, gdy odebrałeś wypowiedzenie, Twój harmonogram przestał istnieć. Nie ma już raty kapitałowo-odsetkowej. Jest jeden wielki dług wymagalny „na wczoraj”.
Kiedy wysyłasz bankowi te swoje ciężko uciułane 500 czy 1000 złotych, myślisz, że spłacasz kredyt. Błąd. Bank, korzystając z art. 451 Kodeksu Cywilnego, robi z tymi pieniędzmi co chce. A zazwyczaj chce najpierw pokryć to, co dla niego najwygodniejsze: koszty upomnień, windykacji i odsetki karne. Kapitał – czyli to, co realnie jesteś winien – nawet nie drgnie.
Efekt jest taki: przez rok wpłacasz po 1000 zł miesięcznie. Wydałeś 12 000 zł. Patrzysz na saldo zadłużenia i… ono jest prawie takie samo jak rok temu. Te 12 tysięcy po prostu wyparowało na obsługę długu.
A teraz pomyśl strategicznie. Za kilka miesięcy, gdy bank (lub firma windykacyjna, która kupi dług) w końcu usiądzie do rozmów, padnie pytanie: „Ile ma Pan na start, żeby podpisać ugodę?”. Jeśli te 12 000 zł miałbyś w kieszeni, mógłbyś rzucić je na stół jako wpłatę uwiarygadniającą. To jest argument, który zamyka usta windykatorom. Ale Ty ich nie masz, bo wydałeś je na „pokazywanie dobrej woli”, której żaden algorytm bankowy i tak nie docenił.
Przestań karmić system odsetkami. Jeśli nie stać Cię na spłatę całości ani na konkretną propozycję układową – kumuluj kapitał. W negocjacjach liczy się gotówka, którą możesz położyć na stole tu i teraz, a nie historia drobnych przelewów, które poszły na pokrycie kosztów znaczków pocztowych i prowizji bankowych.00 zł, jedynie „pudrujesz trupa”. Kapitał nie maleje. Wyrzucasz pieniądze, które będą Ci potrzebne na wpłatę uwiarygadniającą przy ugodzie. Przestań to robić.
Faza 2: Szukanie dziury w całym (czyli błędy bankowych automatów)
Zanim w ogóle pomyślisz o negocjacjach, sprawdź, czy bank sam się nie podłożył. Panuje przekonanie, że banki są nieomylne. Bzdura. W dziale windykacji nie siedzą prawnicy-nobliści, tylko automaty i nisko opłacani pracownicy, którzy „klepią” tysiące pism dziennie metodą kopiuj-wklej. A przy masówce błędy są nieuniknione. Twoim zadaniem jest je znaleźć.
Zacznij od klasyka gatunku: pominięcia procedury naprawczej. Bankowi często tak się spieszy do wyrzucenia Cię z umowy, że zapomina o ustawowym obowiązku (art. 75c Prawa Bankowego). Zanim zerwą umowę, muszą – i to nie jest kwestia ich dobrej woli, tylko twardy wymóg – wezwać Cię do zapłaty i poinformować, że możesz złożyć wniosek o restrukturyzację. Weź swoje pismo do ręki. Jeśli zabrakło w nim tej informacji, albo bank wysłał wszystko w jednym liście („płać albo wypowiadamy”), to masz ich na widelcu. Takie wypowiedzenie w świetle orzecznictwa jest bezskuteczne.
Kolejna rzecz, na którą musisz uważać: wypowiedzenie warunkowe. Czytasz pismo i widzisz coś w stylu: „Jeśli nie wpłacisz zaległości w terminie 7 dni, niniejsze pismo traktuj jako wypowiedzenie”? To prawny bubel, choć windykatorzy uwielbiają go stosować jako środek nacisku. Wypowiedzenie umowy to decyzja zero-jedynkowa. Albo umowa trwa, albo została rozwiązana. Nie ma stanów pośrednich. Wszak nie można być „trochę w ciąży”. Prawo wymaga, aby oświadczenie banku było kategoryczne. Jeśli uzależniają ważność wypowiedzenia od tego, czy wpłacisz pieniądze, wprowadzają niedopuszczalny stan niepewności. W sądzie taki dokument dobry prawnik od długów podważy bez większego wysiłku, bo dłużnik nie może się domyślać, czy jego umowa obowiązuje, czy nie.
Na koniec sprawdź detal, na którym wykłada się co trzeci bank: doręczenie. Spójrz dokładnie na kopertę. Na jaki adres poszedł list? Czy wysłali go do mieszkania, w którym nie mieszkasz od 5 lat, mimo że zgłaszałeś zmianę adresu? A może wiesz, że w aktach sprawy brakuje słynnej „żółtej zwrotki” z Twoim podpisem? To nie są błahostki. Jeśli bank nie udowodni, że skutecznie doręczył Ci pismo, to 30-dniowy termin wypowiedzenia nawet nie zaczął biec. Umowa trwa, a Ty zyskujesz kolejne miesiące na ułożenie strategii oddłużania.
Faza 3: Negocjacje w „Okresie Martwym”
Sprawdziłeś wszystko. Niestety, tym razem bank dochował procedur. Umowa jest skutecznie wypowiedziana, a dług wymagalny. Czy to moment, żeby usiąść i czekać na sąd? Nie. To Twoje jedyne okno pogodowe, żeby załatwić sprawę polubownie, zanim bank wyda pieniądze na pozew.
Ale zanim zaczniesz pisać pismo, posłuchaj rady praktyka.
Zrobiłem mały eksperyment. Przejrzałem 10 najpopularniejszych wzorów „wniosków o przywrócenie umowy” dostępnych w Google. Wnioski są przerażające. 90% z nich to litanie o trudnej sytuacji życiowej, chorobach i prośby o litość. Wysyłanie czegoś takiego to strata nawet znaczka pocztowego. Nie mówiąc o czasie i stracie złudzeń.
Musisz zrozumieć, jak myśli druga strona. Bank to nie MOPS ani Caritas. Pracownika w dziale restrukturyzacji nie interesuje to, jak bardzo jest Ci ciężko. Musisz to zrozumieć. Jego interesuje tylko jedno: cyfry. Czy odzyska pieniądze? Kiedy? Ile wpłacisz na start?
Jeśli wyślesz pismo oparte na błaganiu i opisie nieszczęść, szeregowy pracownik odrzuci je z automatu, bo ma instrukcję: „brak konkretów finansowych = odmowa”. Żeby cokolwiek ugrać samodzielnie, musisz zmienić język z „ludzkiego” na „bankowy”. Musisz pokazać pieniądze, a nie łzy. Dlatego poniżej przygotowałem dla Ciebie wzór, który diametralnie różni się od internetowego chłamu – jest oparty na twardej ekonomii. To Twoja jedyna szansa, jeśli decydujesz się na walkę bez wsparcia profesjonalnego negocjatora.
Chcesz działać sam? Oto WNIOSEK O RESTRUKTURYZACJĘ ZADŁUŻENIA
Wiesz co prawda, że wysyłanie pism „w ciemno” to ryzyko, ale rozumiem też, że nie każdy może pozwolić sobie na wynajęcie negocjatora. Jeśli decydujesz się na samodzielną walkę, nie używaj darmowych wzorów z internetu, które opierają się na błaganiu o litość. Bank to instytucja finansowa, a nie charytatywna.
Przygotowałem dla Ciebie prosty, acz profesjonalny Wniosek o wznowienie wypowiedzianej umowy. To pismo oparte na języku korzyści dla banku. Wymaga od Ciebie zadeklarowania wpłaty uwiarygadniającej – bez tego żaden bank nie potraktuje Cię poważnie.
Możesz skopiować treść poniżej i dokonać edycji:
Miejscowość, Data: [Miejscowość, Data]
Nadawca (Dłużnik):
Imię i Nazwisko: [Twoje Imię i Nazwisko]
PESEL: [Twój PESEL]
Adres: [Twój Adres]
Nr umowy kredytowej: [Numer Umowy]
Adresat (Wierzyciel):
[Nazwa Banku]
Departament Restrukturyzacji i Windykacji
[Adres Centrali Banku]
WNIOSEK O RESTRUKTURYZACJĘ ZADŁUŻENIA
I COFNIĘCIE OŚWIADCZENIA O WYPOWIEDZENIU UMOWY
W związku z wypowiedzeniem umowy kredytowej nr [Numer Umowy], niniejszym wnoszę o:
1. Cofnięcie oświadczenia Banku o wypowiedzeniu umowy.
2. Przywrócenie pierwotnych lub ustalenie nowych warunków spłaty (restrukturyzację) poprzez rozłożenie wymagalnego zadłużenia na miesięczne raty.
UZASADNIENIE EKONOMICZNE
Wskazuję, że przyczyny, które doprowadziły do powstania zaległości, miały charakter przejściowy i obecnie ustały. Moja obecna sytuacja finansowa pozwala na powrót do regularnej obsługi zobowiązania.
Jako dowód mojej determinacji oraz zdolności do spłaty, deklaruję:
1. Wpłatę uwiarygadniającą w wysokości [WPISZ KWOTĘ] płatną w terminie 3 dni od otrzymania pozytywnej decyzji Banku.
2. Miesięczną spłatę w wysokości [WPISZ REALNĄ KWOTĘ RATY] płatną do [np. 10-go] dnia każdego miesiąca.
Proszę o wzięcie pod uwagę, że polubowne rozwiązanie sprawy jest korzystniejsze dla obu stron. Pozwoli Bankowi na odzyskanie 100% kapitału wraz z odsetkami w przewidywalnym terminie, bez konieczności ponoszenia kosztów i ryzyka długotrwałego postępowania sądowo-egzekucyjnego, które w przypadku egzekucji komorniczej może okazać się bezskuteczne.
Do wniosku załączam dokumenty potwierdzające moją obecną zdolność płatniczą:
1. [np. Wyciąg z konta z ostatnich 3 miesięcy / Umowa o pracę]
Z poważaniem,
(Własnoręczny podpis)
[Komentarz praktyka]: Widzisz różnicę? W tym piśmie nie ma lania wody o chorobach i ciężkim dzieciństwie. Jest konkret: „Mam pieniądze, chcę płacić, oto moja oferta”. Pamiętaj jednak o żelaznej zasadzie: nie wpisuj tam kwot, których nie jesteś w stanie zapłacić. Jeśli zadeklarujesz wpłatę 2000 zł na start, a wpłacisz 500 zł – stracisz wiarygodność w oczach banku na zawsze.
List vs. zawodowy negocjator – wykorzystaj swoją szansę
Ten wzór, który Ci dałem, jest poprawny. Ale musisz mieć świadomość, że w przypadku dużych długów, papierowa korespondencja ma jedną, zasadniczą wadę: trafia do niewłaściwych ludzi.
Kiedy wysyłasz list polecony, on nie ląduje u prezesa banku (choć wielu się wydaje, że tak właśnie będzie). Przechodzi przez kancelarię, skanowanie i trafia na kolejkę w systemie do szeregowego pracownika działu restrukturyzacji. I tu zaczynają się schody. Ten człowiek ma przed sobą procedurę, a w niej prosty zapis: „umowa wypowiedziana = windykacja całości”.
Nawet jeśli Twój wniosek jest sensowny, ten pracownik ma związane ręce. Jego uprawnienia systemowe zazwyczaj nie pozwalają na samodzielne cofnięcie wypowiedzenia przy dużych kwotach. Musiałby iść z tym do przełożonego, tłumaczyć Twoją sprawę i brać na siebie odpowiedzialność, jeśli potem przestaniesz płacić. Dla pracownika na etacie to zbędne ryzyko. Dużo bezpieczniej jest dla niego kliknąć w systemie gotową formułkę odmowy („brak przesłanek ekonomicznych”) i zamknąć zgłoszenie. Jest kryty, bo postąpił zgodnie z regulaminem.
Właśnie dlatego 99% pism dłużników odbija się od ściany. Nie dlatego, że bank nie chce pieniędzy. Dlatego, że boisz się decyzyjności na niskim szczeblu.
My działamy inaczej. Nie tracimy czasu na korespondencję z „dołem” drabinki. Dzięki wypracowanym przez lata ścieżkom, uderzamy bezpośrednio do dyrektorów departamentów lub kierowników zespołów decyzyjnych. Do ludzi, którzy nie muszą patrzeć w tabelki z procedurami, bo to oni te procedury tworzą.
Dyrektor nie boi się podjąć decyzji. On patrzy na wynik finansowy. Jeśli pokażemy mu, że ugoda z Tobą da bankowi więcej gotówki niż niepewna licytacja komornicza za dwa lata – on to z dużym prawdopodobieństwem podpisze. Bez pytania nikogo o zgodę. Bo też nie musi o nią pytać (dla Twojej ciekawości – osoba na takim stanowisku jest jednoosobowo decyzyjna do kwoty najczęściej nawet kilku milionów złotych)
Różnica jest oczywista: Twój pisemny wniosek o wznowienie umowy kredytu musi przejść przez sito pracowników, którzy boją się wychylić. My to sito omijamy i załatwiamy sprawę tam, gdzie faktycznie zapadają decyzje. Przy hipotece czy dużym kredycie gotówkowym to jedyny sposób, by nie zostać zmielonym przez bankowe automaty.
ILE KOSZTUJE URATOWANIE UMOWY? (cennik bez gwiazdek i haczyków)
Mówię wprost: to nie jest usługa charytatywna. Angażujemy prawników i negocjatorów, którzy jeżdżą do Warszawy, by walczyć o Twój majątek. Jeśli szukasz darmowych porad, idź do Rzecznika Praw Konsumenta (powodzenia). Jeśli szukasz skuteczności – oto nasza oferta.
Uczciwy podział ryzyka. Za co tak naprawdę płacisz?
Nie mydlimy Ci oczu – nasza usługa nie jest tania, bo wymaga zaangażowania wysoko opłacanych specjalistów, a nie automatów. Dlatego model rozliczenia oparliśmy na zdrowym podziale ryzyka między nami a Tobą.
1. Opłata Startowa (koszty): Pobieramy 4000 zł na start i mówimy o tym otwarcie. To nie jest nasz zysk. To pokrycie kosztów działania. Te pieniądze pokrywają delegacje do centrali banku, pracę analityków prawnych i czas oraz wynagrodzenie negocjatora. Tego którego pracę przez kilka dni poświęcamy na Twoją sprawę, zamiast na inne. Ty ryzykujesz ten kapitał, żeby w ogóle podjąć walkę o uratowanie kredytu.
2. Success Fee (nasz zarobek): To jest klucz do zrozumienia naszej motywacji. Ta część naszego wynagrodzenia (szczegóły w tabeli) jest płatna tylko i wyłącznie wtedy, gdy dowieziemy wynik.
Jeśli wrócimy z niczym – Ty tracisz opłatę startową, ale my tracimy cały zarobek. Pracowaliśmy „po kosztach”, nie zarabiając na firmę ani złotówki. Dlatego nie bierzemy spraw beznadziejnych. Jeśli podejmujemy się zlecenia i bierzemy od Ciebie opłatę startową, to znaczy, że widzimy realną szansę na wygraną. W przeciwnym razie szkoda byłoby naszego czasu na sprawę, która nie przyniesie nam premii za sukces.
| Wartość Twojego Długu | Opłata Startowa (Ryczałt) | Success Fee (Tylko za sukces) |
|---|---|---|
| do 100 000 zł | 4 000 zł | 4 500 zł |
| do 300 000 zł | 4 000 zł | 7 500 zł |
| do 500 000 zł | 4 000 zł | 10 000 zł |
| powyżej 500 000 zł | 4 000 zł | 1.5% wartości |
Warunek konieczny: Abyśmy mogli Cię reprezentować, musisz udzielić nam pełnomocnictwa z podpisem notarialnie poświadczonym (koszt u notariusza to kilkadziesiąt zł). Bez tego żaden dyrektor banku z nami nie porozmawia.
Bank nie chce wznowić umowy kredytu – czy to koniec?
Wręcz przeciwnie. Paradoksalnie może być to szczęśliwy ruchu i początek nowego życia Twojej wierzytelności. Którą bank może (i z dużą dozą prawdopodobieństwa tak zrobi) sprzedać funduszom sekurytyzacyjnym. Co to oznacza dla Ciebie jako dłużnika? Same dobre rzeczy:
- możliwość negocjacji i rozłożenia wierzytelności na dogodne raty
- szanse na częściowe umorzenie długu (ugoda z umorzeniem)
- prawdopodobne zatrzymanie naliczania odsetek na drodze ugody
- realne szanse na wygraną w sądzie z nowym wierzycielem i uniknięcie spłaty
Dlaczego banki sprzedają wypowiedziane kredyty?
Banki są zobligowane przepisami do tworzenia rezerw na tzw. złe kredyty. To zamraża im kapitał. Dlatego regularnie czyszczą bilanse, sprzedając pakiety niespłacanych kredytów firmom zewnętrznym. Kluczowe jest to, za ile sprzedają. Pakiety wierzytelności są zbywane za ułamek ich wartości nominalnej – często za ok. 20% kwoty długu. To oznacza, że nowy wierzyciel (np. Prokura, B2Impact, Best, Hoist) ma ogromny margines na ewentualne ustępstwa, bo kupił Twój dług „za grosze”.
Inna kwestia sprawiająca, że banki chętnie pozbywają się wypowiedzianych kredytów to czas, koszty i niepewność prowadzenia działań zmierzających do odzyskania pieniędzy na drodze egzekucji komorniczej. Wyjaśnię to na przykładach:
- Czas potrzebny do uzyskania tytułu wykonawczego to w przypadku większości dłużników ok. 2 lat. Wystarczy, że dłużnik nie da się nabrać na EPU i bank musi przechodzić całą wielomiesięczną ścieżkę wierzyciela w sądzie. To kosztuje.
- I nie chodzi tylko o koszty postępowań sądowych – problemem są rosnące z roku koszty pracowników. I ich niedobór na rynku (fochowcy od spraw prawnych). Zbyt duża ilość spraw w sądzie mogłaby banki po prostu przerosnąć.
- Niepewność odzyskania pieniędzy. Bank wie, że dłużnik ma praktycznie 2 lata na przygotowanie się na komornika. W tym czasie na pewno nie będzie próżnował i w momencie, gdy zjawi się komornik, będzie dobrze przed egzekucją zabezpieczony. Jak – przeczytasz w tym materiale, gdyż sposobów na komornika jest kilka.
Sprzedaż kredytu to jego drugie życie. Tylko od Ciebie zależy, co z nim zrobisz. Pomożemy Ci w wyborze drogi, jeśli będziesz chciał. Od kilkunastu lat negocjujemy warunki ugód sprzedanych kredytów bankowych w największych firmach windykacyjnych:
[UWAGA PRAKTYCZNA]: Służymy pomocą w zakresie negocjacji atrakcyjnych warunków spłaty ratalnej, częściowego umorzenie długu oraz prawnej walce na sali sądowej. W zależności od Twoich potrzeb, oczekiwań, pomysłów. Wynajem negocjatora, warunki i zasady znajdziesz w naszym artykule: Jak negocjować sprzedane długi.
Czy da się cofnąć wypowiedzenie, jeśli zacznę znów płacić raty?
Nie. To najgroźniejszy mit. Wpłacenie zaległych rat po otrzymaniu listu z wypowiedzeniem nie wznawia umowy automatycznie. Umowa została rozwiązana. Twoje wpłaty bank zaliczy na poczet długu wymagalnego (czyli całości), ale statusu „klienta” Ci to nie przywróci. Aby „cofnąć” wypowiedzenie, musisz podpisać nową ugodę (aneks restrukturyzacyjny). Bez tego, Twoje wpłaty to tylko dobrowolna spłata długu, która kompletnie nic Ci nie da.
Ile realnie mam czasu od odebrania listu z wypowiedzeniem kredytu do komornika?
W 2026 roku – średnio od 16 do 24 miesięcy. Matematyka jest taka: 30 dni okresu wypowiedzenia -> pozew banku do EPU (po 3-4 miesiącach od wypowiedzenia) -> wydanie nakazu zapłaty (1-3 m-ce) -> sprzeciw i jego zatwierdzenie (1-2 m-ce). Dopiero po tym bank skieruje pozew do Twojego sądu rejonowego. Czas oczekiwania na rozstrzygnięcie (w zależności od obłożenia sądu) to 6-12 miesięcy. Gdy przegrasz, bank wystąpi o klauzulę wykonalności (kolejne ok. 2 miesiące) i dopiero wówczas może pojawić się komornik. Ale wcale nie musi. Bank bowiem może sprzedać dług zaraz po otrzymaniu nakazu zapłaty. I często to robi.
Co to jest Art. 75c Prawa Bankowego i dlaczego wszyscy o to pytają?
Przepis ten mówi, że bank nie może wypowiedzieć umowy, jeśli wcześniej nie wezwał Cię do zapłaty i (to kluczowe!) nie poinformował o możliwości złożenia wniosku o restrukturyzację. Sądy masowo oddalają powództwa banków, jeśli w aktach brakuje dowodu na wysłanie tego konkretnego wezwania. Sprawdź swoje papiery – brak tej informacji to szansa na wygranie sprawy w sądzie. Szczególnie, gdy będzie Cię reprezentował skuteczny adwokat od długów.
Czy bank może sprzedać mój dług do firmy windykacyjnej?
Może i często to robi (tzw. cesja wierzytelności), zwłaszcza przy kredytach gotówkowych. Wbrew opiniom i stereotypom, to może być dla Ciebie najlepsza wiadomość. Fundusze sekurytyzacyjne (np. Kruk, Intrum) często kupują długi za niewielki procent ich wartości i są bardziej skłonne do ustępstw niż banki, które są spętane sztywnymi procedurami KNF.
„Promesa bankowa” w procesie wznawiania umowy kredytu – co to jest i czy jest mi potrzebna?
Promesa to dokument, w którym bank obiecuje: „Jeśli wpłacisz X zł do dnia Y, to my cofniemy wypowiedzenie/wznowimy umowę kredytową”. Nigdy, ale to nigdy nie wpłacaj większych kwot na podstawie ustaleń telefonicznych („proszę wpłacić, a my zobaczymy”). Żądaj gwarancji na piśmie lub w oficjalnym mailu. Bez promesy Twoja wpłata to darowizna na rzecz poprawy bilansu banku, bez żadnych gwarancji dla Ciebie.
Czy po wypowiedzeniu mam szansę na kredyt w innym banku na spłatę tego starego?
Zapomnij. Wypowiedzenie umowy ląduje w BIK w trybie natychmiastowym jako status „Windykacja”. Żaden system bankowy w Polsce nie udzieli Ci finansowania. Uważaj na „cudowne pożyczki oddłużeniowe” oferowane w Internecie – to zazwyczaj lichwa pod zastaw nieruchomości, która wpędzi Cię w jeszcze większe kłopoty.
Co z odsetkami? Czy one rosną po wypowiedzeniu?
Tak, i to drastycznie. Przestają obowiązywać odsetki kapitałowe (te z umowy), a wchodzą maksymalne odsetki za opóźnienie. To zawsze bardzo wysoka stawka (dwukrotność odsetek ustawowych za opóźnienie). Dług nie stoi w miejscu – on puchnie każdego dnia. Dlatego gra na zwłokę bez konkretnego planu jest finansowym samobójstwem i warto o tym pamiętać.
Czy bank po wypowiedzeniu umowy kredytu może zająć mi pensję bez sądu?
Nie. To częsty straszak. Bank może jedynie pobrać środki z Twojego konta w tym samym banku (potrącenie), ale nie może wysłać pisma do Twojego pracodawcy z żądaniem zajęcia pensji. Takie uprawnienia ma wyłącznie komornik działający na podstawie prawomocnego wyroku sądu. Uważać musisz jednak na sytuację, w której masz konto w tym samym banku co zadłużony kredyt. Jeśli na to konto spłynie wynagrodzenie, bank może zabrać środki na spłatę długu (najczęściej zgodziłeś się na to, choć nie masz świadomości).
Wypowiedziany kredyt hipoteczny jest w trakcie egzekucji komorniczej na etapie licytacji. Czy nie jest za późno na pomoc?
Za późno jest dopiero wówczas, gdy komornik zlicytował nieruchomość i sąd przybił własność nowemu nabywcy. Do tego momentu – nawet jeśli masz już komornika na karku – wciąż można negocjować z bankiem zawieszenie egzekucji i powrót do spłaty. Ale im później się zgłosisz, tym większej wpłaty uwiarygadniającej zażąda bank. Czas to pieniądz – dosłownie. Nie zwlekaj i zapoznaj się z naszą ofertą pomocy dłużnikom, którym bank wypowiedział umowę kredytu hipotecznego. W tej ofercie oprócz działań negocjatora wspiera Cię dodatkowo drugi pełnomocnik – adwokat, były komornik. Ta dodatkowa pomoc jest niezbędna do tego, aby blokować z największą mocą i wykorzystaniem legalnych narzędzi działania komornicze.
