Na czym polega pomoc zadłużonym?

W Polsce ponad połowa społeczeństwa posiada różnego rodzaju zadłużenia. Wiele osób ma kłopoty z terminową obsługą swoich zobowiązań. Gdy kłopoty zaczynają się nawarstwiać, osoby te rozpoczynają poszukiwania pomocy dla zadłużonych. Jak postrzegają taką pomoc dłużnicy w potrzebie, jakie są ich oczekiwania wobec ofert pomocy i czego tak naprawdę oczekują? A z drugiej strony - jak wyglądają realia związane z pomocą zadłużonym, jaka pomoc jest prawdziwie skuteczna, a jaka złudną namiastką pomocy? Zapraszamy do lektury artykułu zestawiającego oczekiwania zadłużonych względem realnych możliwości pomocy osobom w finansowych kłopotach.

 

Kredyt na spłatę długów - recepta dłużników na wszystkie kłopoty

Jeśli zapytamy 100 losowo wybranych osób z problemami finansowymi o oczekiwaną pomoc, możemy mieć pewność, że przynajmniej 90 z nich skieruje swoje oczekiwania na "załatwienie" kredytu na spłatę długów. Choć brzmi to cokolwiek dziwnie, tak właśnie rozumują zadłużeni. Nie nauczyło ich nic to, że już wcześniej brali pożyczki na spłatę pożyczek, a tym samym wpędzili się w spiralę zadłużeń. Nie nauczyło to, że pożyczki kosztują niemało, a koszty poszczególnych pożyczek sumują się, tworząc konkretną kwotę, którą trzeba oddać, choć nie widziało się jej na oczy. Oczywiście, istnieją uzasadnione przypadki, w których konsolidacja pożyczek ma sens i jest ekonomicznie uzasadniona. Przykładowo posiadanie kilkunastu rozproszonych chwilówek jest znacznie droższe niż posiadanie jednego kredytu. I wówczas skonsolidowanie tych chwilówek pozwala na pozbycie się balastu długów i spłacanie jednego kredytu jedną ratą. Niestety, większość zadłużonych podchodzi do tematu konsolidacji w sposób tak beztroski, jak do swoich zobowiązań. Dominuje tutaj życiowe credo "a jakoś to będzie". Niestety, to droga donikąd. Jeśli dłużnik nie był w stanie regulować swoich zobowiązań, to dlaczego nagle miałby prawidłowo spłacać kredyt konsolidacyjny? Zapytany o to odpowie zawsze tak samo "teraz będę już płacił" - niestety, jest to zbyt mało, aby uzyskać minimalne choćby zaufanie potencjalnego pożyczkodawcy. Logicznie rozumując - kto chciałby zaufać pożyczkobiorcy, o którym wie na pewno, że jest nieodpowiedzialny?

Kredyt oddłużeniowy - kiedy warto o nim myśleć?

Oddłużanie poprzez dalsze zadłużanie samo w sobie jest sprzecznością. I tak najczęściej bywa. Analizując dane statystyczne i finansowe dłużników widać wyraźnie, że wielu z nich nie jest w stanie spłacać kredytu oddłużeniowego, gdyż zwyczajnie ich na to nie stać. Jednakże z maniakalnym uporem poszukują takiego kredytu czy pożyczki. Dlaczego? Odpowiedź nie jest trudna - przyzwyczaili się do rozwiązywania swoich problemów tylko w jeden znany sobie sposób - zaciągając kolejne pożyczki. Gdy ich wreszcie brakło, jak tonący brzytwy uczepili się fantasmagorii kredytu, którym spłaca się wszystkie długi i płaci jedną ratę. I nie ma znaczenia, że ta rata musiałaby wynieść 700 zł, podczas gdy nie stać ich na spłacanie nawet 300 zł miesięcznie. To jest nieistotne, gdyż przecież "jakoś to będzie". I nie ma znaczenia, że kredytując wszystkie swoje zadłużenia tak naprawdę ponosi się kolejne koszty, powiększające stan zadłużenia o koszt kredytu konsolidacyjnego. Nie ma znaczenia, gdyż liczy się tylko tu i teraz. Czyli - aby mieć przez kilka tygodni święty spokój od upomnień, telefonów, myśli o długach. A potem? A potem przecież "jakoś to będzie".

Kredyt oddłużeniowy (konsolidacyjny kredyt na spłatę zadłużeń) jest rozwiązaniem dostępnym dla nielicznych spośród zadłużonych. Jest on produktem, który przyznawany jest osobom spełniającym dosyć wyśrubowane normy. Zawsze wymagane jest zabezpieczenie stanowiące przeciętnie 150% wartości wnioskowanej kwoty. Kredytu nie udziela się również osobom, które nie spłacają swoich zobowiązań od dłuższego czasu, mają wypowiedziane umowy lub wszczętą egzekucję komorniczą. I wreszcie, nie udziela się kredytów oddłużeniowych osobom, które nie rokują dobrze - ich sytuacja materialna nie zmieniła się od czasu, gdy wpadały w kredytową pętlę.

Uzyskanie kredytu konsolidacyjnego jest w dzisiejszych czasach bardzo trudne. A dla wielu osób zupełnie niepotrzebne. Od kredytu oddłużeniowego nie wzrosną bowiem ich dochody, za to na pewno wzrośnie zadłużenie.

Raty mniejsze o połowę - kolejne rozwiązanie problemów wg dłużników

Po kredycie oddłużeniowym kolejnym pragnieniem dłużników jest zmniejszenie ich rat. O połowę. Irracjonalne pragnienia tego typu mają swoją genezę w działaniach marketingowych tzw. firm oddłużeniowych, które w poszukiwaniu łatwego łupu, jakim jest zdeterminowany i naiwny dłużnik, epatują chwytliwymi hasłami "zmniejszymy Twoje raty o połowę" lub "wynegocjujemy redukcję Twoich rat o 50%". Większość takich firm powtarza te hasła jak jakąś mantrę, prawdę objawioną. Można by rzec, że w założeniu wabik na klientów żyje już własnym życiem, jest tzw. faktem medialnym.

I niestety, ale wiele osób zadłużonych daje się nabrać na te marketingowe sztuczki bez pokrycia, czego efektem jest płacz za bezpowrotnie straconymi pieniędzmi. Ci, którzy nie dali się nabrać, w jakiś sposób zakodowali te reklamowe frazesy i uznali je za dobrą monetę. Zaczynają zatem szukać pomocy dla zadłużonych polegającej na negocjacjach z wierzycielami redukcji ustalonych zobowiązań. Z punktu widzenia dłużnika ma to sens, gdyż łatwo przeliczyć sobie, że 500 zł miesięcznie łatwiej płaci się niż 1000 zł.

Niestety, brak świadomości i wiedzy powoduje, że osobom zadłużonym wydaje się, iż istnieją cudotwórcy, którzy za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zredukują im raty. Opowiadanie bajek o tym kończy się zawsze po zapłaceniu przez zadłużonego kwoty za usługę. Następnie następuje brutalny powrót do świata realnego, do którego dłużnik wkracza uboższy o kilkaset złotych, stracone złudzenia i czas.

Zmniejszane rat o połowę - jak to wygląda w rzeczywistości?

Oddłużanie poprzez zmniejszanie rat, biorąc pod uwagę realne możliwości i realną skuteczność, jest po prostu mitem, o którym dłużnicy powinni jak najszybciej zapomnieć, aby nie marnować czasu, pieniędzy i nerwów za poszukiwanie takiego rozwiązania. Negocjacje z wierzycielami na temat zmniejszenia rat są możliwe tylko w kilku przypadkach i nie dotyczą 95% zadłużonych spłacających mniej lub bardziej solidnie swoje zadłużenia. Dlaczego tak się dzieje? Powód jest prosty - banki mają swoje procedury, które nie przewidują indywidualnego traktowania klienta w taki sposób, aby na jego prośbę (mniej lub bardziej umotywowaną) nagle zmniejszać mu wysokość raty. Doprowadziłoby to bowiem do precedensu takiego, iż co drugi kredytobiorca chciałby płacić o połowę mniej. Dlatego też w okresie trwania umowy kredytowej nie można liczyć na jej zmianę w takim zakresie. Owszem, i warto o tym pamiętać, banki stosują przeróżnego rodzaju ulgi dla osób w przejściowych kłopotach. Możemy liczyć na kilkumiesięczne wakacje kredytowe czy zmniejszenie raty przez kilka kolejnych okresów płatniczych. Nie można jednak żyć złudzeniami, że bank trwale zredukuje raty. Bo jest to po prostu niewykonalne na takim etapie kredytu. Owszem - zarówno zdecydowane redukcje rat jak i umorzenia są możliwe, ale  sytuacjach zupełnie innych niż posiadanie czynnej umowy kredytowej (o tego typu negocjacjach przeczytać można tutaj). Na tym etapie propozycje banku będą zawsze ściśle związane z obowiązującymi procedurami, które zwyczajnie nie pozwalają na tworzenie wspomnianych precedensów.

Pomoc zadłużonym - realia, a oczekiwania dłużników

Pomoc w uzyskaniu kredytu oddłużeniowego oraz zmniejszenie rat to praktycznie wszystkie pomysły osób zadłużonych starających się o pomoc. W jednym i drugim przypadku potrzeba uzyskania pomocy ogranicza się do wykonania za nich określonej pracy i w żaden sposób nie dotyka najważniejszego, czyli źródła problemu zadłużenia. Dłużnicy w ogromniej większości sięgającej 99% nie czują potrzeby zmian swojego stylu życia, zmian w sposobie podejścia do produktów finansowych czy poszerzenia swojej wiedzy.

Jak zatem, w obliczu tych faktów, postrzegana jest pomoc zadłużonym przez osoby, które taką pomoc świadczą?

Przede wszystkim - gdyż jest to najbardziej istotne - rozpoczęcie pomocy zadłużonym rozpocząć należy od dokładnego zbadania źródła problemów. Nie sposób pomagać bez poznania przyczyn kłopotów. Dlatego tak ważne jest sprawdzenie, co stało się powodem przejścia osoby zadłużonej od statusu pożyczkobiorcy do osoby w pętli kredytowej. Dopiero poznawszy genezę kłopotów można myśleć o szukaniu rozwiązania. Tych nie brakuje, gdyż dróg do tego, jak wyjść z długów, jest bardzo wiele. Oczywiście drogi te w większości nie prowadzą przez kredyty konsolidacyjne dla zadłużonych ani naiwne marzenia o zmniejszeniu rat. Są to często skomplikowane, reorganizujące całe życie osób zadłużonych procesy obliczone nawet na kilka lat. Dlatego też tak niewielka procentowo liczba osób jest zainteresowana skorzystaniem z prawdziwej pomocy (np. naszej Kliniki Dłużnika). Bo to wymaga od nich wysiłku, zmian i przede wszystkim porzucenia złudzeń, że oddłużanie to proces polegający na wzięciu kolejnego kredytu czy poproszeniu o zmniejszenie rat....